Wolf's Rain

Opowieści Kiby

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

To muszę przeczytać, o czym pisałam ponad miesiąc temu...
Jeszcze raz przepraszam :(
Chyba byłAm jako wilk nieprzytomnY xD
No, rzeczywiście -.-
To dalej:

Dziwny facet cz.I
Obudziłem się w dziwnym samochodzie.
I na dodatek w bagażniku, który był dość duży.
Chyba to była ciężarówka !
Chciałem wstać, ale nie miałem siły .
Na dodatek byłem związany + w klatce.
Aż tak mozno uwięziony?
Zastanawiałem się, gdzie jedziemy.
W końcu pojazd zatrzymał się.
Ciekawość po prostu mnie zżerała - musiałem chuchać na zimne, ale ktoś mógł mnie też kupić i potem wypuścić na wolność !
W końcu bagażnik został otwarty- wreszcie ujrzałem światło dzienne.
Niestety, okaząło się, że byli to tamci, którzy mnie pobili.
Podnieśli z wysiłkiem moją klatkę i zaczęli mnie nieść, niewiadomo gdzie.
W końcu weszliśmy do sklepu, gdzie w klatkach było wiele zwierząt, a na ścianie wisiało wiele skór.
Zacząłem się bać, nie wiem sam, dlaczego.
W końcu zapomniałem o strachu, nic mnie nie obchodziło.
Rozmyślałem o moich przyjaciołach.
W końcu przestałem tak myśleć, gdy mnie postawili na ziemię.
Usłyszałem rozmowę:
- To ten wilk? - pewien pan pokazał na mnie palcem.
- Tak. Kiedy zaczniecie? Zależy nam na jak najszybszej akcji, bo jeszcze może odzyskać siły. On jest bardzo bystry, wiec będzie mógł wam uciec.
- Za późno - szepnąłęm. - Już mam te siły i dobry plan.
Miałem cudowny plan, chociaż nie wiedziałem, co to za człowiek i co chce mi zrobić.
Wtedy tamten nieznajomy gość powiedział:
- Mogę się tym zająć od razu.
- Dobrze. To my poczekamy w samochodzie.
Facet zabrał klatkę ze mną, po czym weszliśmy do pokoju, gdzie było wiele ostrych narzędzi.
- Nie chcę Ciebie zabijać, spokojnie. - powiedział nieznajomy, po czym odchylił kaptur, który miał na głowie.
Poznałem go - to on mi pomógł uciec z Nieba Wilków, gdy mnie goniono !
Uśmiechnąłem się, ale nadal nie wiedziałem, czy on się zmienił, czy nie.
Przyjaciel jednak otworzył klatkę i rozwiązał więzy.
- Chodź. - mruknął.
Zaprowadził mnie na świeże powietrze, a potem powiedział:
- Czekaj, muszę coś załatwić.
Słyszałem, jak zmienia ubranie, a potem wraca.
- Wiesz, oni chceli, by zdjąć z ciebie skórę. Mówią, że masz piękną. A przy okazji chcieli tobą nakarmić głodne sępy gdzieś tam, dla ich przyjaciół, co mają takie wielkie ptaszyska. Dlatego przebrałem się za osobę, która miała Ciebie zabić, aby Cię uratować.
Polizałem go w policzek, ale on szybko mnie odepchnął. Jednak nie tak, że nie chce, abym go lizał, tylko jakby się czegoś obawiał.
Usłyszeliśmy głosy:
- Hej, rzeźnik ! Długo jeszcze ! Idziemy do Ciebie !
- To oni ! Szybko, uciekamy !
Wtedy wrogowie weszli i zobaczyli nas, jak przeciskamy się przez szparę, przez którą wchodził...
- Darcia ! - zawołał jeden z naszych wrogów. - Gdzie on jest?!
To imię pozostało mi w pamięci. Skadś znałem to imię. Budziło jakiś strach, ale znajomy.
Wtedy na dworze zobaczyliśmy Darcia'ego.
Był to cały czarny wilk z jaskrawozielonymi oczami. Miał ranę na oku, wiecie, jaką.
Stał tuż przed nami i warczył.
Jednak w końcu na jego pysku ukazało się zdziwienie.
- Kiba?! - warknął ze wściekłością.
Wiedziałem, że się skądś znamy! To był Darcia, którego znałem niegdyś. Byliśmy wiecznymi wrogami.
- Darcia ! A więc jeszcze żyjesz !
- Tak. - mruknął wściekle. - Ale teraz chcę się zemścić.
Mieliśmy raz pewno zdarzenie - pokłóciliśmy się nad brzegiem klifu, aż w końcu zaczęła się walka.
Darcia spadł na sam dół, na skały. Już go więcej nie widziałem.
Gdy tak rozmyślałem, mój przyjaciel schował się za mną.
A Darcia patrzył, z ogonem podnniesionym w połowie do góry - miał zamiar zaatakować.
W końcu skoczył i zaczęlismy się gryźć.
Rozpoczęła się niezła walka, a mój przyjaciel stał jak słup.


Tagi: Wolf's Rain
21.12.2011 o godz. 13:54

Sorki :(
Mi się bloblo ostatnio zacina.
Ogólnie to wczoraj miałam urodzinki ^^
Zaraz zacznę pisać opowieść, akurat jestem na kółku przyrodniczym w szkole.
Mam nadzieję, że pani nie zada nam żadnego zadania.
O, pani weszła do sali !
Jak super ! Mamy czas wolny na komputerach :)
A pan od mamtmy rzucał nam cukierki po całej sali, bo uznał, że jesteśmy jego ulubioną klasą !
A jesteśmy najgłośniejszą klasą - każdy nauczyciel się nas boi !
Tylko ja i Emilka jesteśmy ciche, pan od angola nas tak pochwalił :)
Żal mi mojej klasy - wyrzucono nawet tego Artura, o którym wam niegdyś opowiadałam.
Ja go strasznie nie lubię, jednak czuję pustkę w naszej klasie.
Gdy go widzę w kościele - bo jest ministrantem - patrzę na niego z ukosa ze smutkiem.
Biedny chłopak.
Potem na nocy w szkole przyszedł.
I był taki szczęśliwy, ze się spotkał z naszą klasą !
Ale do Emilki i do mnie to ostro.
Otóż to jest tak:
Od przedszkola dręczą Emilię - tak mi sama opowiada.
Ale ja w przedskzolu nie byłam, bo gdy byłam mała, chciałam w wieku 4,5 lat iść do zerówki.
I poszłam.
Dopiero w 4 klasie poznałam wyraźniej Emilkę.
Na początku roku wszyscy siedzieliśmy w ławkach - oglądałam wszystkich po kolei.
Wtedy zobaczyłam Emilkę, która machała rękoma i nogami.
Krzyczała:
- Boni !!!!
Potem jej się zapytałam, o co jej chodziło.
Ona odparła, że jestem najmłodsza, a ona lubi małe dzieci.
I że mnie lubi najbardziej, bo jej koleżanki już jej mniej lubią.
Wiec się zaprzyjaźniłyśmy :)
No to wracamy do Artura i jego relacjach z moją przyjaciółką :)
Albo nie... Wolę pisać jak najszybciej opowiadanie :)
Kończę notkę i piszę nową o waszych ulub. wilkach ^^
Zachód słońca.jpg
Tagi: ja
21.12.2011 o godz. 13:30

Klatka z tytanu cz. II

Nie sądziłem, że dotrzeć tam będzie aż tak trudno !
Spotkało mnie wiele ciemnych korytarzy; każdy pokój był nie ten, a niektóre prowadziły na kolejne korytarze.
- "Czyżbym zabłądził ?" - myślałem.
Dzięki Ci, Boże Wilków, że my wilki mamy dobry słuch ! ♥
Usłyszałem wołanie Blue. Pobiegłem w stronę głosu, ale...
Na mojej drodze stanęło dwóch ludzi.
Jeden miał kij w ręku, a drugi wielką płachtę.
Już wiedziałem, co się święci.
Musiałem ponownie uciekać...
Ponownie męczyć...
Na szczęście dzięki odwiedzeniu każdego pokoju mogłem znaleźć dobrą kryjówkę !
Dobiegłem do końca korytarza, wbiegłem do pokoju po lewej stronie i tam wskoczyłem pod łóżko.
- Gdzie on jest? - usłyszałem rozmowę dwóch strażników.
- Nie wiem. Spróbujmy przeszukać pokój.
- Hmm... Najczęściej każdy schowa się pod łóżko...
Jeden z nich włożył rękę pod moją kryjówkę.
Chociaż nie była to już kryjówka, bo była odnaleziona !
Widząc dłoń mojego wroga, ugryzłem ją.
- Hej ! Ugryzł mnie ! - nieprzyjaciel szybko wycofał rękę i zaczął nią potrząsać. - Boliii !
- Chodź, zaraz to opatrzymy. - zatroszczył się drugi.
Miałem chociaż chwilkę czasu, aby uciec, a przy okazji uratować moich przyjaciół.
Kiedy wrogowie pobiegli po apteczkę, uciekłem w kierunku głosu Blue.
W końcu tam dotarłem. Z tyłu słychać było krzyki:
- Wracaj tu, przeklęty wilku ! Już my cię dopadniemy !
Jednak nie było łatwo uratować ich - miałem do czynienia z szefem. A z tamtymi nie było łatwo. Więc z tym będzie gorzej !
Dreszcze mnie przeszedł.
Staliśmy oko w oko.
Uznałem, że na początku pierwszy ruch zrobi człowiek.
On przygotował mocny, solidny kij, a ja wyostrzyłem kły i pazury.
Zamachnął się, aby mnie uderzyć.
Wiedziałem, co się stanie.
Kij był dość duży, aby jego ciężar przechylił do tyłu mojego wroga.
On przewrócił się.
Wszyscy się śmiali.
Nawet jego "słudzy" zaczęli się śmiać, ale widząc, że on wstaje, od razu przestali.
Teraz była pora na mój ruch.
Skoczyłem na niego (ponowne przewrócenie xD), a potem odebrałem mu klucze do klatek, w których byli moi przyjaciele.
- Zatrzymać go ! Zatrzymać tego szalonego wilka ! - krzyczał zdenerwowany szef.
Ludzie wzięli kije mniejsze i lżejsze od kija szefa i zaczęli powoli do mnie podchodzić.
Oboje się zamachnęli.
Nie przewrócili się.
Nastąpiło kilka ciosów.




Tagi: Wolf's Rain
31.10.2011 o godz. 18:56

Bardzo Was przepraszam, że ostatnio nie piszę zbyt często.
Najbardziej przepraszam Fox, która ma najświętszą rację.
Zniknęłam z listy najaktywniejszych, a zarazem na tym tracę.
Zaraz napiszę dla Was kolejną notkę z opowiadaniem. Zaraz to nie znaczy tym razem miesiąc ! ;)
Tagi: Wolf's Rain
31.10.2011 o godz. 18:09

Klatka z tytanu cz. I

W końcu wszyscy troje się zmęczyliśmy. Ukryliśmy się w małej dziurze. Nie było tam dość przytulnie, lecz było ciasno. Najważniejsze było,że byliśmy bezpieczni.
- Gdzie te wilki są? - zapytał się jeden z goniących drugiego.
- Chyba wlazły do tamtej małej dziurki... - zauważył zapytany.
- Teraz cicho ! - szepnąłem do Hige'a i Blue.
Oboje przytaknęli.
Zaczęliśmy nasłuchiwać dalszej rozmowy dwóch ludzi:
- Phi ! Żartujesz ! - śmiał się pierwszy. - Przecież Takie trzy wilki nie zmieściłyby się ! Zobacz, jak tam jest mało przestrzeni... Nawet wejście jest malutkie !
- No, rzeczywiście... - uznał drugi.
Wtedy pokazali sobie jakieś gesty, dziwnie zapiszczali, gestowali ręką tak, jakby mieli coś w ręce. Przytaknęli sobie, po czym poszli chyba nas szukać...
- Poszli sobie... - westchnął z ulgą Hige.
Ale jak na złość oboje wrócili. Mieli jakiś sprzęt...
Piszczał tak, jak wtedy gestykulowali sobie i piszczali. Mieli tak samo ułożone ręce, jak ostatnio.
- Ła-pacz wil...ków... - przeczytał Hige, który miał głowę ułożoną tuż przy wejściu. - Łapacz wilków !
Nagle łapacz zaczął piszczeć, można uznać, że wariować. Ludzie szli w naszą stronę !
Zaczęli kopać. Kiedy nas zobaczyli (całych od ziemi), wyskoczyliśmy na nich, a kiedy już leżeli, zaczęliśmy biec w przeciwną stronę, gdzie uciekaliśmy ostatnio. Pobiegliśmy za śladami kół. Kół pojazdu, który jechał z Tsume'm i Toboe w klatkach.
- Ślady się urywają w tym miejscu ! - powiedziała Blue stając przed pewną, nieznaną nam łąką.
Zacząłem się rozglądać. Nie było widać śladów kół, można było zobaczyć przejechane przez wiadomy pojazd zboża !
- Chodźcie za mną !- zakomenderowałem .
I pobiegliśmy. W końcu dotarliśmy do Czegoś w rodzaju wulkanu, tylko, że lawa była już wyschnięta, ale nadal się świeciła... Z góry dymiło, było duszno, a przed nami... Było wejście, jak do zwykłej jaskini.
Już możemy wyciągnąć wniosek, że wulkan to nie był...
Weszliśmy do środka i od razu zobaczyliśmy naszych kolegów.
Jednak kiedy tu weszliśmy, nagle spadła na nas duża klatka. W porę wyskoczyłem, ale Blue i Hige nie.
Było to wielkie zamieszanie klatkowe...
Wtedy przyszedł szef całego tego wstrętnego gangu.
Zacząłem udawać dywan.
- No, no, no... Kogo my tu mamy? Piękną i bestię ! - szef zaśmiał się i od razu przeniósł ich do innego pomieszczenia. Zabrał też ze sobą Tsume'a i Toboe.
Zostałem sam. Miałem mało czasu, aby działać.
Szybko myślałem, przez co nie miałem żadnego planu na uratowanie moich przyjaciół.
Nigdy nie miałem takiego zamieszania w głowie.
Po minucie postanowiłem; pójdę tam.



Tagi: Wolf's Rain
27.09.2011 o godz. 13:35

Jestem wróżbitką z rąk xD
Wróżę:
- Czy będziesz długo żył/a,
- Czy będziesz mieć miłość,
- Jakie masz powodzenie,
- Czy jesteś mądry/a.
Wystarczy, że sfotografujesz swoją dłoń (pod spodem, najlepiej, aby skóra była naciągnięta), a potem wrzucisz na kompa i mi prześlesz link :)
To ja Ci wywróżę...
Bo mam książkę, na której okładce jest wszystko pokazane, jak się "wróży".
Dobra, piszę dalej opowieść:


Wieczne Kłopoty cz. II

W końcu wyskoczyliśmy z wody, nabierając powietrza.
Jednak potem znowu ledwo mogliśmy go nabrać, uciekając (tym razem na lądzie) przed tamtymi ludźmi.
Nagle usłyszeliśmy rozmowę z ich "szefem" przez coś w stylu "telefonu", czy jak to wy tam nazywacie... :/
Był on czarny, z długa antenką na prawym górnym rogu.
- Tthhhrt ! - skwierczało i przerywało słowa to "coś". - Cooo robiciiiieee ? Nigdzie was nie ma naaaa pooolluuuu praaacc--yyy ! Tthhhrt ! - trzaskało.
- Gonimy pięcioro wilków, niektóre są znakomite na futro dla naszych żon, a inne do Parku ! - zaśmiał się jeden z goniących.
- Tthhhrt! Dooobrze. Gooońcie ich i przy-wieź-cie do mnie !
- Dobrze, szefie !
I zaczęli biec za nami szybciej i szybciej...
Mały Toboe nie mógł nadążyć za nami, więc Tsume przeniósł go na swój kark.
- Dziękuję... - mruknął zdyszany Toboe, przytulając się w ciepłe futro kolegi.
Tsume tylko się uśmiechnął i dołączył do nas. Wtedy stanęliśmy w miejscu i odsunęliśmy na bok; przed nami było drzewo.
Dwaj ludzi, którzy nas gonili, wpadli w drzewo i otrząsnęli się dopiero po dwóch minutach. Rozejrzeli się i rozglądali za nami. Zobaczyli Ogon Blue i od razu zaczęli biec w naszą stronę. W końcu postanowili omówić jakiś plan.
Hige próbował coś usłyszeć zza krzaków, jednak szeptali bardzo cicho.
Wtedy się rozeszli i zaczęli zbierać różne patyki, liny i liście.
Po godzinie zaczęli nas szukać. Spotkali się w tym samym miejscu, gdzie ich ostatnio widzieliśmy i zaczęli szukać.
W końcu nas zobaczyli i od razu zaczęli gonić. Tylko nie gonili razem, zaczęli po prostu zaganiać w jakieś miejsce.
- To chyba ich plan. - zgadnął Toboe.
- Mhm... - mruknąłem. - Więc uważajcie na drzewa, nie wejdźcie do niczego, nawet skuszeni czymś dobrym. Uważajcie na górkę liści - na pewno może zasypywać jakiś dołek, do którego wpadniemy po nadepnięciu.
- Ok ! - zgodzili się wszyscy.
Tsume właśnie poprawiał spadającego z niego Toboe i nie zauważył pułapki nr. 1
- Tsume, uważaj ! - krzyknęła Blue.
Za późno. Tsume położył łapę w linie, zahaczył się o nią i po chwili zaczął zwisać do góry łapami z drzewa.
Kilka wilków chciało mu pomóc, jednak na darmo. Widząc, że ja biegnę dalej, pobiegli za mną.
- Kiba, nie uratujemy go? - zapytał się Toboe, który podczas złapania w pułapkę Tsume'a spadł z jego karku.
- Nie. Na razie nie. Gdy nas złapią, to dopiero wtedy będziemy się ratować. Chyba, że my im uciekniemy, to dopiero wtedy zaczniemy ratować Tsume'a.
- Aha... - mruknął malec.
Wtedy zobaczył dużą górkę liści. Miał ochotę przez nią przeskoczyć. Jednak okazało się, że jest za długa. Ale malec przekonał się o tym zbyt późno.
- Ratuuunkuuuuuu ! - krzyczał z dołu szczeniak.
- Toboe, wyciągniemy cię potem. Pamiętasz, jak przed chwilą rozmawialiśmy, nie? - krzyczałem, oddalając się coraz dalej.
A maluch o chwili skomlał i wołał mnie, gdy ludzie zobaczyli, że wpadł w pułapkę.
Widząc, że Blu ze smutkiem spogląda na jego smutny pyszczek i na oddalających się ludzi wraz z malcem, powiedziałem jej:
- Blue, niedługo obydwu uratujemy.
- Wiecie co, jestem głodny... - zamarudził Hige.
I jak na złość kolega poczuł zapach mięsa.
- Ooochh... Mięsko... Świeżutkie ! - mruczał Hige. Wtedy zobaczyliśmy klatkę, w której był spory kawałek mięsa z sarny.
- Hige, NIE ! - wrzasnęła Blue patrząc, jak Hige biegnie w stronę klatki.
W porę go prześcignęliśmy i nie pozwoliliśmy w wbiec do klatki.
Dopiero wtedy Hige ją zobaczył. Ogromna, z tytanu.
Od razu się wycofał i biegliśmy dalej.



Tagi: Wolf's Rain
25.09.2011 o godz. 18:48

Wieczne kłopoty cz.I

- Czemu ten pan Szpon poszedł?! Dlaczego my tu jesteśmy?
Jak zwykle musiałem usłyszeć serię pytań małego Toboe.
- Toboe... - zacząłem. - Nie mów hop, póki nie przeskoczysz. Może to być jego niecny plan, że Szponoręki opuścił Magiczną Polanę.
To było tydzień temu. Jednak nic się nie działo. Ani śladu Szpona, nawet w powietrzu nie było zapachu ludzi. Szczególnie Szponorękiego.
Skoro minął tydzień, nasza wilcza paczka była już spokojna. Szponoręki rzeczywiście opuścił Magiczną Polanę, dzięki czemu nie mieliśmy żadnych kłopotów. Ale mimo to był to ich początek...


Wczesny poranek.
Wszyscy śpią.
Wstałem, bo obudziły mnie jakieś głosy. Coś śmignęło nad naszymi głowami. Ten odgłos nie obudził nawet Tsume'a, który słynie z dobrego słuchu. Tylko mlasnął i obrócił się na drugi bok.
Dokładnie to była piąta rano.
Po kilku minutach czuwania położyłem się z powrotem.
Jednak, jak na złość; znowu odgłos głośnego śmigania. Tak, jakby coś... Przelatywało. Albo szybko przebiegło.
Trawa niespokojnie szumiała pod wpływem silnego wiatru. Nagle poczułem, jakby ktoś chodził ponad nami. Wtedy obudziła się Blue:
- Kiba, co się dzieje? - spytała zaspanym głosem. - Czemu jest tak głośno?
Ja nadal patrząc w górę,powiedziałem tylko jedno, krótkie, ale pełniące postrach słowo:
- Ludzie.
- Ludzie przyszli? - ze snu obudził się Tsume i Hige.
- Tak. Na to wygląda. - odpowiedziałem.
- Dalej, szukamy ! - powiedział jeden z ludzi.
Coś na górze zapiszczało, jakby wykrywacz metali.
Jednak nie był on od metali, jednak... Wilków.
- Szukają nas ! - krzyknąłem. - Tylko uważam, że to maczał w tym palce Szponoręki.
- Ale ja nie słyszę rozkazów Szpona... - mruknęła Blue.
Wtedy Ktoś zaczął kopać do nas. Kupka ziemi spadła mi na pysk. Nagle łopata dotknęła przycisku bezpieczeństwa, ukrytego pod kilkoma skałami na górze. Nasza podziemna grota zaczęła się zapadać, razem z trzema ludźmi.
Toboe przeciągnął się i ziewnął.
- C-co się dzieje? - mlasnął.
- Wygląda na te, że musimy się przepłynąć... - mruknąłem i wskoczyłem do wody, aby wpłynąć w podwodny korytarz. Reszta zrobiła tom samo, a Hige złapał Toboe za łapę, gdyż malec był zupełnie zaspany. Zaczęliśmy uciekać w wodzie przed ludźmi.


Tagi: Wolf's Rain
07.09.2011 o godz. 18:26

Sorxxxxx
Przepraszam was bardzo, ale cały czas spędzam na grze na howrse.pl :/
Zarejestrujcie się, na prawdę warto ! ;D
Mój login to, jak wiecie, boniku8
Wiecie, też jest szkoła, dworek.. ;D
Jutro napiszę dalszą część opowiadania, bye ;)
Tagi: Ja
06.09.2011 o godz. 18:33

SKARPETAAA ! i sen xD
Jest noc i tamta noc xD
No,n ie wiem, jak wam to powiedzieć...
Em... Teraz się obudziłam, to była noc xD
Em... Noc z 1 do 2 i 2 do 3 śnił mi się ten sam sen. Inny śnił mi się trzy razy, a jeszcze inny też dwa razy ;D
-x_X
'\_/

Na dole SKARPETAAA. schowaj tylko "serdeczny" i "wskazujący" palec u nogi xD do środka.
I będzie nos i łapki O.o
I przyszyj guziki, będzie spoko Kolorek xD
Świat xD na dole xD
A dzięki temu śnie chcę pisać książkę.
Po prostu powiem strzeszczenie:
Pojechałam z klasą wiktorii i moją do hotelu z pięcioma gwiazdkami. Znalazłam tam studnię, która zarazem była windą. W hotelu na każdym piętrze (było ich 3) był zarys drzwi i linka obok. Gdy pociągnęłam za linkę, odkryłam windę. Jeździłam ją i zarazem dziwiłam obie klasy (czyli grupę) swoją "szybkością". Ciekawe, czy w ogóle warto o tym pisać książkę...
DSC00539.JPG
DSC00540.JPG
Tagi: Ja
03.08.2011 o godz. 10:34

Wróciłam dwie godzinki czy jedną ;) znad Morza.
Byłam w Gdańsku, a bliżej patrząc ---> w Jelitkowie :D
Kolejna część przygód:



Woda, piach i niebo cz. I

- Nieee ! Nieee ! - krzyczał Toboe rano tuląc się do mnie podczas snu.
Odepchnąłem lekko malca i mruknąłem pod nosem:
- Na szczęście on śpi...Nie wie, co mówi.
Wtedy Toboe otrząsnął się i fuknął:
- Nie ! Nie chcę do Raju ! W każdym razie- nie teraz !
- Dlaczego? - do nas obu podeszła Blue.
- Właśnie, czemu? - spytałem chórkiem z Hige'm i Tsume'm, którzy również przysłuchiwali się rozmowie.
- No, bo... To na pewno długa droga... A przygód... Mamy tak dużo... Jestem zmęczony ! Lepiej zwykłe spacery przez kilka dni... Potem Raj !
- Dobrze. - przytaknąłem. - Skoro jesteś, mój drogi Toboe, zmęczony, możemy po śniadaniu iść tylko na zwykły spacer po Polanie, i...
Czekałem, aż Toboe dokończy. Po minucie przemyśleń malca, wykrzyknął:
- ...I Opuszczona Chatkaaa !!!
- Opuszczona Chatka? Gdzie to jest... - zacząłem myśleć. - Aha ! To na początku Modrzewowego Lasu, niedaleko Magicznej Polany !
- Kiedy śniadanie? - nie mógł się doczekać Toboe.
- Za chwilę, już idę do spiżarni... - powiedziała Blue i zrobiła to, co chciała.
Tagi: Wolf's Rain
29.07.2011 o godz. 11:44

Dzisiaj paliłam z rodzicami na półkolu (jedno z miejsc na moim podwórku) ognisko. Padał też deszcz, więc przez to mam kolejne pomysły na przygodę... Zrobiłam parę fotek xD
Potem wstawię drugą notkę ze zdjęciem Wiki w deszczu, ale będzie tylko dla znajomych. Nie przyjmuję do znajomych byle kogo. Przyjmuję te osoby, które z nicku nie są okropne. To kieruje się np. do " czochraj_mnie_baby " Wysłała mi zaproszenie i już wiem, że jest szalona, czyli nie w moim stylu. Wolę osoby, które w nicku mają coś sympatycznego...

OK, START ! ^^ (poniższa notka była tylko dla znajomych o wakacjach. niezalogowani i nieznajomi mają ząka)

-----------------------------------------------------------

Choć biegliśmy bardzo szybko (a Tsume z Toboe na karku), ludzie nas prawie dogonili.
Jednak zakręt zawsze działa...
Gdy jeden z nich prawie złapał Blue, zakręciliśmy i ten uderzył się w drzewo, a na niego wpadła reszta.
Toboe się nieźle uśmiał, jednak potem otrząsnęli się i znowu nas doganiali.
- Ale oni mają kondycję... - pomyślałem biegnąc z kolegami w stronę Leśnej Łąki.
Szponoręki zauważył, że tam biengiemy, więc stanął i krzyczał na dwojga goniących:
- Stójcie ! Dalej pobiegnę sam !
I pobiegł na super szybkie skróty...
Gdy byliśmy na miejscu, zobacyzliśmy dym... (zdj1)
Było nam bardzo ciepło...
Z tego dymu wyszedł Szponoręki śmiąc się :
- Haha ! Zobaczcie niżej...
Zrobiliśmy to, co kazał. Szponoręki zrobił palenisko, dlatego czuliśmy takie ciepło.
Ogienek na razie lekko się palił... (zdj.2)
Ale po kilku minutach ciszy ogień stał się większy (zdj3) i prawie cała polana płonęła.
- Widzice? Jedna zapałka i wielki pożar ! A teraz użyję kilku zapałek, i...
Dalej nie dokończył. Wyjął wielką ręką z kieszeni pudełeczko zapałek, a nasza piątka przyglądała się temu, co zrobi.
- Tylko się nie ruszajcie z miejsca... - mruknął.
- Nie będziemy tak stać! - powiedziałem innym. - Chodźmy stąd...
Tsume spojrzał na to, co robi Szponoręki:
- Hmm... Chyba chce wokół nas zrobić płomienne koło... Kiba ma rację. Wyskakujmy stąd !
Wszyscy potaknęli.
Kiedy Szponoręki miał do wypełnienia tylko 50 cm, my wyskoczyliśmy, a że Toboe skakał nisko, tylnymi łapkami wywrócił Szponorękiego.
Uciekając, słyszeliśmy tylko wściekłe krzyki Szponorękiego, który gasił pożar:
- Ja wam jeszcze pokażę !
W tym czasie Toboe spytał się mnie (ja go teraz nosiłem na karku):
- Kiba, dlaczego on potem gasił ten pożar?
- Wiesz... - zacząłem mówić. - Bo wie, że tam nie wrócimy, dopóki nie zgaśnie pożar. Widocznie lubi tam przebywać...
- Aha... - mruknął malec.
Gdy wróciliśmy do domu, wszyscy byliśmy trochę poparzeni.
Zastaliśmy Daisy, która patrzyła na jakiś liść z napisem.
- Co robisz, Daisy? - Blue usiadła obok roślinki. - Widzę, że coś czytasz?
- Ak... - roślina uśmiechnęła się szeroko i podała Blue liść. - Czytaj.
Wilczyca uważnie przeczytała to, co było napisane na listku i spytała się nas:
- Czy ktoś wie, gdzie jest Raj?
Wszyscy czterej zaczęliśmy się siebie pytać w wodzie (chcieliśmy łagodzić poparzenia):
- Wiesz, gdzie to jest?
- Co to?
- Nigdy nie słyszałem o Raju... czy wiesz, gdzie jest?
- Może to jakiś raj dla wilków?
Blue powiedziała
- Cisza !
I tak było. Opowiedziała nam, co to Raj:
- Raj to takie miejsce, gdzie jest pewne Stado Wilków. Różne wilki są mile widziane, ale większość podobna jest do... - tu się rozejrzała. - Do Hige'a. Są miłe i Daisy chodziło, czy nie zakolegować się z tym... Hige'owym stadem.
Wszyscy zgodziliśmy się z Blue.
- Jutro wyruszymy do Raju. Jeśli go odnajdziemy... - powiedziałem.



DSC00552.JPG
DSC00549.JPG
DSC00548.JPG
Tagi: Wolf's Rain
08.07.2011 o godz. 18:37

Ostatnio nie piszę, wy też nie...
Wakacje, także wybaczcie...

----------------------------------------------------------

Posłuchajcie " Nie chcę się bać " Ewy Farny ^^

----------------------------------------------------------

Zaczynamy ^^

----------------------------------------------------------

Obudziłem się pierwszy, czując upał.
Było mi gorąco, spałem przy ścianie.
Ale... żeby w ziemi było aż tak gorąco?
Wstałem, otrząsnąłem się z wody i zacząłem kopać w miejsce ciepła.
- O nie ! - wykrzyknąłem tak głośno, że wszyscy się pobudzili z chłodnej wody.
- Co się stało? - spytała Blue, podchodząc do mnie.
- Zobacz w tą dziurę ! Ktoś tu kopie. Czuję też, że to nie tylko jedna osoba... - odpowiedziałem.
Hige od razu się podniósł.
- Może Szponoręki sprowadził tu innych ludzi ? - w jego głosie pojawił się niepokój.
- Odkopią nam grotę ! - zaniepokoił się Toboe.
- Spokojnie, mamy dwa wyjścia... -przerwałem zamieszanie.
Wszyscy spytali chórkiem:
- Jakie?
Jednak tylko Daisy powiedziała inaczej, gdyż nie umie mówić:
- Kie?
- A takie, że... Pierwsze wyjście to poddać się bez walki, czyli opuścić grotę... Ale tego nie zrobimy... Nie zostawimy roślinki ! - powiedziałem.
Wszyscy potakiwali głowami. Tylko Daisy była zaniepokojona.
- Spokojnie, Daisy... - Toboe podszedł do roślinki i zaczął ją tulić.
- Jakie jest drugie wyjście? - zapytała Blue.
- Wiadomo... Walczyć z ludźmi... - zgadł smutno Hige.
- Dokładnie, zgadza się, Hige... - potaknąłem i zaczynałem wychodzić z wyjścia.
Gdy wyszedłem z kolegami, zauważyliśmy trzech muskularnych ludzi, w tym Szponoręki.
- To one ! Za nimi ! - krzyknął.
Dwaj faceci zaczęli nas gonić, a byli szybsi, niż inni, którzy mnie ostatnio gonili. Za nimi biegł Szponoręki.


Tagi: Wolf's Rain
05.07.2011 o godz. 18:34

Sorki, że nie pisałam. Opracowywałam tekst, który miałam napisać w kolejnej notce na www.brego.bloblo.pl
Napisałam wczoraj Historię Lili (mnie ;D)

Jak chcecie, możecie być postaciami z historii, bo oni żyją :D

Zapraszam do przeczytania kolejnej mojej opowieści.
Niedawno przeczytałam książkę " WITCH rozbita kula II"
A w skrócie " Orle Szpony ".
Dzięki tej książce mam nowe chęci i pomysły do kolejnej przygody naszych wilków ;)

Zdjęcie książki:



Zaczynamy !

I nie będę wklejała tego nudnego obrazka, bo widocznie was zanudza ;)

START opowieść.

-------------------------------------------------------

- Hehe.. - zaśmiałem się śledząc język roślinki, ktory oblizywał wielką paszczę.
Wszyscy położyliśmy się w miejscu, gdzie w grocie była mała dziura (przez nią przedostawało się słońce) i zaczeliśmy odpoczywać.
Nagle ten słoneczny promień zasłonił jakiś cień.
Był to jakiś dziwny człowiek.
Miał zamiast rąk szpony jak orzeł.
Wyglądał na wściekłego, więc szybko zerwałem się z Tsume'm na nogi i zaczęliśmy warczeć, patrząc na człowieka.
- No co tak mruczycie, kotki? - człowiek widocznie był złośliwy. - Kici, kici !
- Nie jesteśmy żadnymi kotkami ! - wykrzyknął rozzłoszczony Toboe, a jego krzyki wróg rozumiał jako słodkie, ale groźne piszczenie i szczekanie.
- O, mały kocio się odezwał.. - rozczulił się Szponoręki (tak go nazwałem) i przecisnął się przez dziurę.
- Powinniśmy zamknąć ten właz na czas odpoczywania... - mruknąłem pod nosem. - Najlepiej by było, gdyby zasłonięto to głazem na wieki...
- O, edyś ak yło... (No, kiedyś tak było...)- potwierdziła Daisy. - Le czoraj gnąłeś i... Warte ! (Ale wczoraj sięgnąłeś i... Otwarte !)


Zaraz wracam, dokończę wtedy notkę :)

Dokańczanie:


- To prawda... - potwierdziłem. - Ale skąd miałem wiedzieć, że ktoś zauważy tą dziurę?
- Nie martw się... - pocieszył Hige. - Spławimy Szponołapego, czy jak ty go nazywasz...
- Szponorękiego. - poprawiłem spokojnie. - Ludzie nie mają łap, tylko ręce...
- Aha... - Toboe widocznie słuchał naszej rozmowy.
Do naszej trójki podeszła zaciekawiona Blue:
- O czym rozmawiacie? - spytała. - Nie chcę was niepokoić, ale Szponoręki się tu właśnie dostał...

Rzeczywiście; Szponoręki był już w grocie. Podszedł zaciekawiony do Daisy i zaczął ją głaskać ze złym uśmieszkiem.
Roślinka jednak nie dała się nabrać, aby ją zerwał; wzięła go do paszczy i trzymała mocno.
- Świetnie, Daisy ! - kibicowałem. - A teraz wyrzuć go tam, skąd przyszedł.
Daisy posłusznie wyrzuciła wroga z groty, a ja z Hige'm i Tsume'm wzięliśmy wielki głaz, który wcześniej zakrywał dziurę. Ledwo wdrapaliśmy się na górę, a potem przykryliśmy dziurę.
Zmęczeni położyliśmy się w wodzie i usnęliśmy.


Tagi: Wolf's Rain
01.07.2011 o godz. 17:47

Przepraszam, że nie pisałam ;)

Jak chcecie jakiś napis z tych literek, co na dole, lub czegokolwiek, piszcie ;)




- Est as... Eden, Wa, Rzy... Ęć ! Ęcioro ków ! (Jest was... Jeden, dwa, trzy... Pięć ! Pięcioro wilków!) - obliczyła Daisy.
- To co? - spytałem z lekkim oburzeniem. - Jest nas za mało, czy za dużo?
- W am az ! (W sam raz !) - mruknęła roślinka i zaczęła się śmiać, wysuwając swój długi, czerwony język.
- Właśnie ! Dawno ciebie nie mierzyłem... - przypomniałem sobie dając Daisy trzy surykatki.
Zmierzyłem ją.
- Kurczę ! Masz już Metr pięćdziesiąt ! - zdziwiłem się, a koledzy wokół zaczęli klaskać w łapy.
Mały Toboe tańczył wokół Blue, Blue wokół Hige'a a Hige wokół Tsume'a. Nie wiem, jak wykombinowali ten sposób cieszenia się.
- Jupi ! - śmiał się Toboe. - Jej język będzie dłużej mnie turlał ! Weee !
- Brawo, Daisy ! - uśmiechnąłem się. - Dorosłaś i już jesteś największa od nas wszystkich!
- Kuję (Dziękuję). - podziękowała grzecznie Daisy zjadając ostatni kęs surykatki.



To było krótkie, bo chciałbym poinformować, że zakładam konkurs "Jak wyobrażasz Sobie Daisy".

Oto zasady:

1. Narysuj w jakimś programie graficznym (najlepiej Paint) Daisy w twojej wyobraźni.
2. Zapisz rysunek i wejdź na imageshack.com
3. Wklej plik na imageshacka i podaj mi link.
4. Zobaczę wszystkie rysunki. Ten, który będzie najpodobniejszy do Daisy, ten wygra... Uwaga, uwaga...
Wybierz:

-prawdziwy rysunek Daisy w jaskini,
-rysunek z literer Daisy.

A to dostaniesz na pewno:

-tydzień reklamowania,
-dyplom.



PS: Moja siostra ponownie założyła nowego bloga.

Zapraszam na www.brego.bloblo.pl
Dopiero zaczyna, dlatego są krótkie notki. Zaraz jej pomogę ;)
Tagi: Wolf's Rain
27.06.2011 o godz. 18:22

Kolejne:

----####----####----
----####----####----
----##########----
----##########----
----####----####----
----####----####----

------------########
------------########
------------###-----
------------########
------------########
------------###-----
------------########

------------------########
------------------########
---------------------------###
---------------------------###
------------------###----###
------------------###----###
------------------########
------------------########
Tagi: Blog
25.06.2011 o godz. 11:49

Oto moje dzieło dla was: ^^


--------------------------------
--------------------------------
------****------------****---
------****------------****---
------****------------****---
------****------------****---
------****------------****---
------****------------****---
------****------------****---
--------------------------------
--*********************
---********************
----****----------------****
-----****--------------****-
------****------------****--
-------***------------***----
--------*************-----
---------************-----
---################
--------------------------------
Tagi: Ja
24.06.2011 o godz. 16:31




Wtedy wszyscy czterej usłyszeliśmy głos taki, jakby ktoś chodził. Pobiegliśmy w stronę dźwięku.

Trafiliśmy z powrotem do ruin.
Zobaczyłem szarego wilka z zielonymi oczami i blizną w kształcie litery " X " na "klacie".
Wilk warknął, gdy nas zauważył:




- Czego tu szukacie? - spytał.
- Usłyszeliśmy kroki, więc... - zacząłem.
- ... Przybiegliście. - dokończył wilk.
- Dokładnie. - uśmiechnęła się Blue. - Mam na imię Blue, ten tu to Kiba, ten z opaską to Hige, a mały to Toboe.
- Aha... rozumiem. - mruknął ...ktoś. - A ja Tsume. I jakoś chciałbym... Chciałbym...
- Coś zjeść? - spytałem złośliwie.
Dobrze wiem, że jak się kogoś poznaje, ten często jest głodny. Tsume nie podobał mi się wcale. Sam nie wiem, dlaczego.
- Nie ! - warknął Tsume.
Od razu zaczął za mną gonić, więc zacząłem uciekać.
Lubię biegać, nawet wtedy, kiedy przed kimś uciekam.
Reszta pobiegła za nami, a dogoniła nas dopiero w lesie.
Najpierw zaatakował Tsume i się na mnie rzucił. Ja się z nim poturlkałem troche i go przewróciłem.
I tak w kółko.
W końcu Tsume leżąc na ziemi zatrzymał się i "wykopnął mnie" łapami. Szybko się ustawiłem i z warknięciem odskoczyłem:



- No, nieźle. - Tsume powoli do mnie podchodził.
- Co? - nie wiedziałem, o co chodzi.
- Żartowałem ! - zaśmiał się.
- ... że co?
- Jak to co? Że chcę ciebie atakować i być twoim wrogiem ! - zaśmiał się i pobiegł w stronę Krainy Chłodu.
Wtedy dopiero dotarli moi koledzy i nie wiedząc, o co chodzi pobiegli za mną i Tsumem.




Wszyscy biegliśmy przez śnieżne zaspy. Wszędzie było gorąco, dlatego pewnie Tsume się tam udał.
Rzeczywiście !
Gdy go o to spytałem, on potwierdził to, że było mu bardzo gorąco, tak jak nam.
Biegliśmy nadal przez Jezioro Lata.
Dziwne, że było w Krainie Lodu?
O to tam chodzi. W Krainie lodu jest wieczna zima, ale to jezioro jest po to, aby jak ktoś by zmarzł, do niego wskoczył. Jest wiecznie ciepłe...

Przebiegliśmy w końcu wokół jeziora.
Biegliśmy nadal, ale powoli zwalnialiśmy.



Po chwili wszyscy zrobiliśmy się głodni, więc powiedziałem Tsume'owi i Hige'owi, aby poszli powoli za nami.
Dotarliśmy do groty i pożądnie się najedliśmy.

Daisy była zdumiona dwoma nowymi przyjaciółmi w ciągu czterech godzin.



Tagi: Wolf's Rain
23.06.2011 o godz. 19:10



Nie dziwota, że obudziłem się na ziemi nie wiedząc, o co chodzi.
Jednak sobie przypomniałem.
Szybko zjadłem śniadanie, dałem je też Daisy i pobiegłem szukać przyjaciół.
Szukałem i szukałem, ale nie widziałem nikogo z moich przyjaciół.
Gdy przeszukiwałem ruiny miasta, usłyszałem cichy szept:
- Psst ! Ty, biały !
Odwróciłem się.
Za mną stał inny wilk, trochę podobny do Toboe, tylko, że był dorosły, a jego sierść była jeśniejsza:



- Co? - spytałem.
- Chodzisz wszędzie, szukasz kogoś?
- Szpiegowałeś mnie! - zrozumiałem.
- No, powiedzmy. Ale nie odpowiedziałeś mi na pytanie... - wilk przymknął oczy.
- Tak, szukam. Ale to nie znaczy, że musisz za mną łazić !
- A kogo? - dopytywał się nieznajomy.
- Em... Dwóch przyjaciół... Blue i Toboe, nie znasz...
Wilk pomyślał chwilę, machając łapą, a potem powiedział:
- Widziałem jakiegoś małego wilka niedaleko stąd. Też był w ruinach. Czy ten Toebo, czy jak mu tam...
Przerwałem mu:
- TOBOE !
- A, Toboe jest szczeniakiem?
- Tak.
- O, takiego wzrostu? - wilk pokazał jego wzrost.
- Mhm... Gdzie on jest ! Prowadź prędko ! - rozkazałem.
- Dobrze, dobrze... A jakby co, mam na imię Hige.
- A ja Kiba, miło poznać. - uśmiechnąłem się
Pobiegliśmy do Toboe.

Malec polował na szczury, a gdy mnie zobaczył, mruknął:
- Oj... !
I zrobił wielkie oczy:



- Toboe ! - złapałem go od razu. - Gdzie Blue?
- Chodź za mną !
Toboe pobiegł do Mgielnego Zakątku, gdzie wszędzie była gęsta, niebieska mgła.
Malec zawołał:
- Blue ! Kiba !!!
Z mgły wyłoniła się Blue.
- O, hej, Kiba... - mruknęła nieśmiało. - A kim jest ten wilk?
- Jestem Hige. - ukłonił się.
- Miło mi poznać, mam na imię Blue.

Nagle Blue nastawiła uszu:



- Słyszycie? - spytała z niepokojem.
- Co? - spytałem.


Tagi: Wolf's Rain
22.06.2011 o godz. 18:19

To ostatnia notka z przerwą w opowiadaniu Kiby.
Byłam na Piaratch z Karaibów 4.


Zauważyliście, że tylko reklamy są 3D, a film nie? Ewentualnie napisy są 3D, bo jak zdjęłam okulary, tylko one były rozmazane. Postacie nie.

Najbardziej podobały mi się syreny. Oto coś o nich:

(wg. filmu)
Syreny zadziwiają mężczyzn swoją urodą, a gdy ten z łódki, czy statku chce ją pocałować, ona powoli nurkuje. Facet zniża się do niej co chwilę, aż w końcu otwiera oczy, gdyż nosem dotknął wody.
Zauważa syrenę, która syczy jak kot i pokazuje swoje kły. Porywa człowieka do wody i bawi się z nim po swojemu, utapiając go.

Ale był tylko jeden przypadek - Serena.


Ale to już inna historia :)



Sto lat,
Sto lat,
Niech żyje, żyje nam ! BIANKA !
Sto lat,
Sto lat,
Niech żyje, żyje nam ! BIANKA !
Jeszcze raz,
Jeszcze raz,
Niech żyje, żyje nam ! BIANKA !
Niech żyje nam ! BIANKA !

W zdrowiu szczęściu, pomyślności, niechaj żyje nam ! HEJ !
Niech żyje nam !
HEJ !
Niech żyje nam !
HEJ!
W zdrowiu, szczęściu pomyślności niechaj żyje nam ! HEJ!

Niechaj gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie...
Nigdy nie zagaśnie...



Wszystkiego najlepszego z okazji jedenastych urodzin, Bianeczko ^^

Tagi: Ja
21.06.2011 o godz. 18:51

http://freeweb.siol.net/danej/riverIQGame.swf

To już druga notka.

Na dole jest dzisiejsza, ale nudniejsza wg. mnie :D

Kto by czytał notkę o imieninach * ziewa *


Oto gierka:


Zasady:
1. Na tratwie mogą się zmieścić tylko dwie osoby.
2. Złodziej (ten w paski) nie może zostać bez policjanta (ten niebieski z kajdankami) z żadnym członkiem rodziny.
3. Tratwę mogą sterować tylko mama, tata i policjant.
4. Mama nie może zostać z synem bez taty.
5. Tata nie może zostać z córką bez mamy.


Ta gra zajmuje przeciętnie 15 minut. Ja już ją rozwiązałam 5 razy, umiem wszystko na pamięć. Ale tego nie zdardzę, jak to jest po kolei ;)


Powodzenia :D


PS : aby zacząć grę naciśnij na kółeczko
Tagi: Ja
19.06.2011 o godz. 20:28
boniku8
Wolf's Rain
Skąd: Podziemna, ukryta jaskinia na Magicznej Polanie
statystyki
  • Czas na Bloblo: 14 dni 5 godzin 6 minut
  • Napisanych notek: 608
  • Komentował: 337 razy
  • Zebranych komentarzy: 898
  • Ostatni wpis: 21.12.11, 13:54
  • Wpis średnio co: 26 godzin
  • Profil odwiedzono: 126606 razy
  • Ilość avatarów: 20
  • Ilość zdjęć: 348
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 477
  • Ostatnie logowanie: 23.01.12, 18:41
  • Ostatnio odwiedzili: karola4444, Semi, tomi89, Rosie, Foxi, kacperos, zero, LITALI, Nokia1